
Z pierwszym wpisem jest trochę jak z pierwszym pocałunkiem… Chociaż też może nie do końca. Może bardziej jak z obietnicą taty, że pojedziemy w twoje urodziny do Energylandii, ale masz mieć z matmy średnią 4,75, a ty właśnie dostałeś z geometrii swoją pierwszą pałę w życiu i musisz kombinować, aby zachować przy tym przeświadczenie, że jesteś prymusem o wielkich aspiracjach.
A z drugiej strony — ten jeden raz postanowiłeś zrzucić swoją maskę najlepszego ucznia i powygłupiać się z kumplami. Na końcu, niezależnie od starań i osiągnięcia wymarzonego 4,75, uświadamiasz sobie, że przecież urodziny masz na początku lutego.
Niby czujesz podniecenie, nutę ekscytacji, masz przeświadczenie, że wiesz, jak to się robi, zjada cię ciekawość, pojawia się lekka nuta niepewności, ale chcesz w to brnąć… I pozostać przy tym sobą — i to jest ten właśnie oto klucz.
To będzie jak wejście na scenę po latach, gdzie na razie nie dostrzegasz publiczności — bo jej nie ma? — więc kontynuujesz swój spontaniczny akt. Zasiadasz przed komputerem: żadnego retuszu, jesteś tylko ty, monitor, klawiatura i potencjalnie problemy z kręgosłupem na starość, jeśli za godzinę nie wyjdziesz pobiegać i poćwiczyć, zmieniając zajęcie.
Zadałem sobie kultowe pytanie Laski z Chłopaki nie płaczą: „Co najbardziej lubisz w życiu robić? A później zacznij to robić”. Sparafrazowałem je, aby pasowało do realiów aktu, który właśnie odgrywam, w sposób następujący: „O czym i w jaki sposób chcesz prowadzić bloga na swojej stronie? Napisz o tym, a później zacznij to robić”.
W takim razie musiałbym się cofnąć o około sześć lat wstecz, do początku 2020 roku, kiedy jako student pedagogiki same studia i zaliczanie przedmiotów mi nie wystarczyło. Tworzenie, analizowanie i pytanie o przyszłość sprawiły, że w pewnym momencie nie do końca świadomie wiedziałem, że kocham tak samo mocno sztukę, jak i naukę.
Humor, jak i powagę oraz obowiązki — ale jednocześnie z zachowaniem dobrych obyczajów, z dala od podziałów ideologicznych i wszelkich sporów, stawiając na klarowność. Humor traktując jako odpoczynek i odskocznię od drugiej miłości: powagi i klarowności, gdzie w twórczości mogłem bawić się słowem, a w nauce — dociekaniu do prawdy — stawiać na rzeczywistość i jej opisowość.

Tak oto pewnego razu, podczas remontowania dużego pokoju, pomiędzy dyskusją z jedną z koleżanek i jej namowami, abym zrezygnował z rysunku w pełni odręcznego i przerzucił się na tablet graficzny — w końcu uległem — a wymyślaniem polskich nazw Pokémonów z drugą koleżanką w ramach rekreacji październikowego, lekko chłodnego popołudnia, nazbierałem w ogrodzie kapkę ziemi i oblepiłem puszkę po coli gliną, którą pomalowałem, nazywając polskim imieniem mojego ulubionego Pokémona, który nieco mnie rozbawił, i oznajmiając, że zostanę w przyszłości trenerem Pokémonów…

Poza „popisowym” digletem, widząc, że mam pusty pokój, a ściany będą malowane, po skończonym pierwszym tomiku wierszy, zanim jeszcze złapał mnie głód na pisanie utworów literackich o różnej tematyce, począwszy od komedii, dramatów, a na dwunastozgloskowcach kończąc, mając kontakt z kolegą, która aktualnie jako reżyser miał za sobą pierwszy wyreżyserowany film na podstawie swojego scenariusza, a ja poznałem go na spotkaniu pośród znajomych, tęskniąc za pracą fotografa i dzieciństwem, kiedy to z przyjacielem z harcerstwa w piwnicy zrobiliśmy ciemnie fotograficzną, a później uczęszczaliśmy na zajęcia z fotografii, zaczytując się w książki techniczne tejże wdzięcznej sztuki, nazbierałem kamieni, pomalowałem je, wziąłem pędzel, przemalowałem gałązki i stwierdziłem tego samego dnia – chcę zdjęcie stylizowane na Jokera. Tak też się stało, a ja na nowo doświadczyłem po przerwie pracy w lightroomi’e.


W toku studiów, kiedy pracowałem przy współorganizacji imprez masowych, tworząc dalsze narzędzia, w międzyczasie wykonałem pierwsze amatorskie badanie na grupie osób szukających pierwszej pracy w marketingu, wywołując tym samym burzę, gdzie postawiłem pytanie: „Na co zwracasz uwagę, jak nie na treść?” — o czym potencjalni respondenci nie wiedzieli i weszli ze mną w dyskusję na setki komentarzy dot. tego, że napisałem słowo „DUPA”.
A prowadząc grupę rocznika studiów, dzieliłem się praktycznymi wskazówkami związanymi z omawianymi tekstami lub tym, co było na zajęciach, wyszukiwaniem materiałów edukacyjnych, konstruowaniem pierwszych zabawek i narzędzi, a na ustalaniu zaliczeń przedmiotu kończąc — tak, aby było z pożytkiem dla każdego.
Tak więc, reasumując: blog będzie poświęcony prezentowaniu prowadzonych przeze mnie w sposób profesjonalny badań naukowych, instrukcji technicznych do wykonania czegoś konkretnego i przydatnego, jak opisy doboru materiału, gramatury, projektu czy sposobu wykonania, a na humorystycznych wpisach — odpowiednio, rzecz jasna, otagowanych — kończąc.
Częstotliwość dodawania wpisów na blogu zakładam tak, że będą się one pojawiać raz w miesiącu.
Hehe, bardzo fajny wpis Adrian! Komentuje Twój wpis, bo skoro jeden z braci pewnego zespołu muzycznego mógł w pojedynkę założyć dwuosobowy zespół, to co stoi mi na przeszkodzie, aby skomentować Twój wpis jako faaaajny :***?